Ta ustawa może zatrzymać patologie reprywatyzacji. Co zrobią posłowie?

Dodano:
Blok w Warszawie Źródło: Unsplash / Hubert Siemiński
Stan prawny gruntów spółdzielni mieszkaniowych to jedna z największych bolączek polskich miast. Na niejasnych machinacjach finansowych odbywających się pod hasłem "reprywatyzacji" poszkodowani zostają najczęściej sami mieszkańcy. PSL proponuje jednak projekt ustawy, który może zakończyć ten proceder.

Projekt ustawy dotyczy uregulowania stanu prawnego gruntów, na których znajdują się budynki mieszkalne. W samej Warszawie tysiące osób nie może być pewnych dalszego losu przez tzw. reprywatyzację. Posłowie PSL proponują systemowe rozwiązanie obecnej sytuacji.

W założeniu ustawa ma pomóc spółdzielniom mieszkaniowym w uregulowaniu spraw z gruntami, na których stoją ich bloki. Spółdzielnie zyskają prawo do żądania własności lub wieczystego użytkowania gruntu od państwa lub samorządu. Oznaczałoby to koniec z roszczeniami dawnych właścicieli, gdyż spółdzielnie będą miały pierwszeństwo przed osobami, które starają się o zwrot ziemi. Aby uniknąć obecnego marazmu i wieloletnich działań, urzędy miałyby 12 miesięcy na wydanie decyzji – jeśli tego nie zrobią, sprawa przechodzi na ministra właściwego ds. budownictwa albo ministra ds. administracji publicznej. Jeśli stan prawny nie zmieni się w ciągu 24 miesięcy od wejścia ustawy w życie, spółdzielnia stanie się właścicielem gruntu automatycznie.

Naczelnym celem ustawy jest to, aby mieszkańcy bloków, które są usytuowane na spornym terenie, nie musieli się martwić niepewną sytuacją prawną ziemi pod ich domami. Obecnie trwają konsultacje społeczne dot. projektu. Potrwają one do 17 maja.

Patologia w Warszawie. Dramat mieszkańców Woli

Jedną z najgłośniejszych spraw dotyczących warszawskiej reprywatyzacji w ostatnim czasie jest kwestia blokowisk na warszawskiej Woli przy ulicy Górczewskiej.

Chodzi o pięć bloków obok Wola Parku. Łącznie to 384 lokali, które mogą wkrótce zostać obciążone kolosalnymi zobowiązaniami finansowymi.

– Wygląda na to, że ktoś przejął nasze osiedle i oczekuje od nas 31 mln zł. Trudno mi się w tym połapać. Wśród mieszkańców krążą opowieści grozy, że będziemy musieli płacić drugi raz za mieszkania. A nikt nie ma takich pieniędzy – mówił w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" jeden z lokatorów.

Sprawa jest niezwykle skomplikowana i sięga jeszcze czasów przedwojennych. Sami mieszkańcy przyznają, że ciężko zorientować się w obecnym galimatiasie prawnym, a ich nikt nie informuje o ich sytuacji.

Największe kontrowersje budzi decyzja Sądu Najwyższego, który stwierdził, że Skarb Państwa nie jest stroną postępowania. Stroną stała się spółdzielnia, ale w rzeczywistości koszty poniosą mieszkańcy, którzy już raz zapłacili za swoje mieszkania.

7 maja odbyło się spotkanie z mieszkańcami, w którym uczestniczyli Piotr Gliński (poseł PiS), Paweł Lisiecki (poseł PiS), Kamil Wnuk (poseł Polski 2050) oraz Zofia Smełka-Leszczyńska (radna miasta oraz doradca marszałka Sejmu ds. komunikacji) oraz aktywista Jan Śpiewak. Zebrani politycy zgodzili się, że konieczne jest uchwalenie ustawy o uregulowaniu spraw z gruntami.

W dniu 8 maja w Pałacu Kultury i Nauki odbyło się posiedzenie Komisji Rozwoju Gospodarczego, Mieszkalnictwa i Cyfryzacji Rady m.st. Warszawy, podczas obrad poruszono m.in. sprawę pięciu bloków przy ulicy Górczewskiej.


Źródło: DoRzeczy.pl / smkolo.pl, Sejm.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...